• Wpisów: 200
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 23:51
  • Licznik odwiedzin: 8 351 / 1974 dni
 
liana01
 
Ryo the Fucking Prince: Kiedy na niebie pojawiały się gwiazdy Allen zawsze wykradał się ze swojego pokoju, przechodząc niebezpieczną strefe dominacji matki i znów znajdując się w polu bezpieczeństwa. Pokoju Rose, zawsze współczuł siostrze choroby ale obydwoje mieli nadzieję. Zawsze. Wytrwale wierzyli że będzie lepiej. Allen zapukał lekko w drzwi, kiedy usłyszał cichy szept siostry, ochoczo wgramolił się do środka. - Rose ! patrz ile gwiazd!. Jego siostra uśmeichała się, wyłączała nocną lampkę i resztkami sił wychodziła z łóżka, - Wiesz co Allen? Wydaje mi się że gwiazdy to dusze dobrych ludzi. -Chłopca zawsze ciekawiły opowiadania siostry. - Którzy zasłużyli sobie by być gwiazdami, umieszczono ich tak pod postacią piękna!
- Ależ Rose to niedorzeczne- śmiał sie chłopak. - Czytasz za dużo książek. Rose zwykle nadymała policzki a potem wybuchała śmiechem. Tak bardzo kochał swoją siostrę. Wiedział że lubiła książki, dlatego kiedy tylko udało mu sie zarobić biegł do księgarni i kupywał jej książkę. Ona zawsze tak sie cieszyła. A jej szczęście było dla niego wszystkim.Jego siostra zawsze była w domu, naklejała mu plastry na poranione kończyny, opowaidała różne historie, śpiewała, i dużo czytała. Do czasu, Allen wrócił dziś później ze szkoły, przecisnął się przez drzwi w poszukiwaniu matki. Nie było jej to dobrze. Biegł szybko na górę wprost do pokoju siostry, zapukał. Nic, zapukał jeszcze raz. Tez nic, lekko uchylił drzwi jego siostra leżała na wpół przytomna na łóżku z ust kapała jej krew, wyglądała jak śpiąca królewna. Znów miała atak. Ale ten był poważny. Rose wylądowała w szpitalu. Zniknęła, to naruszyło jego harmonię, cierpiał. Nie było jej już. Niby była, ale nie przy nim. Czuł się samotnie. Odwiedzał ją zawsze, a ona się uśmiechała i go przepraszała. - Wybacz nie mogę już przy tobie być... - mówiła smutno, - Ale kiedy wyzdrowieje już zawsze będziemy razem. Żyła marzeniami, a on był gnojkiem bo nie miał odwagi stanąć twarz  w twarz z rzeczywistością. Żyli tak żerując na nadzieji. Ale wkrótce okazała się ona zgubna.
Allen mając 16 lat otwarcie stwierdził. Nadzieja to suka . Daje tak dużo a zabiera jeszcze więcej. Łudził się że wszytko się ułoży. Gdyby był bardziej rozważny to nie potoczyło by się tak.

Nie możesz dodać komentarza.