• Wpisów: 200
  • Średnio co: 10 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 23:51
  • Licznik odwiedzin: 8 472 / 2030 dni
 
liana01
 
Ryo the Fucking Prince: Lubił patrzeć jak jego matka odbywa te wszystkie przedstawienia. Śmiał sie że gra w teatrze, i odgrywa "role" Raz złej matki, raz dobrej, raz zupełnie innej.I on też starał się grać w tym przedstawieniu, odgrywając swoją role najlepiej jak umiał. Nabrał powietrza do płuc i wypuścił je nie chętnie. - Mamoo? - ślamazarnie zszedł ze schodów, kiedy tylko dotknął stopą dywanu ona już była. Pochwyciła go w swoje chude ramiona i zaczęła szlochać. - Czemu nie mówiłeś że wychodzisz? Mama się martwiła. Kobieta miała łamliwy głos, pachniała lekami, straszny odór, - Nigdzie nie wychodziłem mamusiu. - Powiedział chłopczyk unosząc główkę. - Ah tak? Więc musisz być głodny?. Kobieta radośnie chwyciła go za rękę, jej kościste palce wbijały się w kostkę. - Szybciej, szybciej- Przez moment widział jej twarz. Bladą, smukłą, z zapadniętymi policzkami, o wyraźnych rysach , gdyby nie to że była zaniedbana była by bez wątpienia piękna. Jej pełne usta, były mocno poobgryzane prawie do krwi, palce o idealnie kształtnych paznokciach były suche , nos miała mały i zgrabny, a oczy najpiękniejsze koloru migdału, raczej były by najpiękniejsze gdyby nie mały szczegół, duże wory pod oczami, i mocno przekrwione białka. Włosy przysłaniały jej twarz, były jak maska długie czarne w wiecznym nie ładzie. Usadowiwszy się wygodnie na dość solidnym krześle, obserwował ją, jak jej palce zręcznie kroją warzywa, jak z wielkim spokojem wyczarowuje cuda w kuchni, było by prawie pięknie. - A gdzie tata ? I Rose? Przecież za chwilę będzie obiad. Kobieta oburzyła się i skrzyżowała ręce na piersiach. - Mamo Rose jest u siebie. Mamuś ona nie może tu przyjść. Jego siostra Rosaline, nad podziw cudowna dziewczyna, długie jasne włosy zwykle związywała czerwoną wstążką, jej skóra była jasna i delikatna, krucha jak porcelanowa laleczka. Oczy miała po mamie migdałowe, obsiane gęstymi czarnymi rzęsami, był to niespotykany kolor. Wręcz dziwny. Była zawsze chuda ale wysportowana, Radosna, siedziała u siebie w pokoju zawsze otoczona książkami. Rosaline była chora, bardzo chora, jej małe ciało było powoli wyniszczane ale ona nadal się śmiała. Miała nadzieję. - Jak to nie przyjdzie? Zawołaj ją !. Kobieta tupnęła nogą. - Mamo Rose jest chora. Nie pamiętasz? - Kobieta upuściła łyżkę i zaniosła sie łzami. -Jak to jest chora? Lamentowała. - To nie możliwe!! Upadła na kolana i ukryła twarz w dłoniach. - Moja mała córeczka.  Chłopiec uklękł przy mamie. - Będzie dobrze mamo. Nie bój się. Kobieta oddychała ciężko, dźwignęła się na równe nogi jakby scena ta nie miała nigdy miejsca zajęła się gotowaniem, pewnie jutro znów zapomni. Białe talerze stukały przy obrusie , kobieta spojrzała na zegarek. - A gdzie tata? - Allen wsadził łyżkę do ust , tata odszedł , nie umiał już wytrzymać i odszedł. Minęła minuta kiedy odważył się odezwać. - Mamuś... tata już nie przyjdzie.
- Znów został dłużej w pracy ?
- Nie mamo. Tata już nigdy nie wróci. Nie pamiętasz? - chłopczyk kończył pośpiecznie swoje danie. Wiedział że za chwilę musi uciekać. - Kłamiesz ! - kobieta chwyciła nóż leżący na stole, mienił się złowrogo.
- Przepraszam mamo. - Uciekł szybko jakby ptak wypuszczony do lotu , rzucił się na złotą klamkę szybko, byle szybko, wpadł do środka i rzucił sie prosto na siostrę.
- Mama znów sie denerwuje? - Zapytała cicho, chłopak tylko kiwnął głową. Dziewczyna szczelnie okryła go kocem.
Siostra- Bezpieczeństwo. To też pamiętał.

Nie możesz dodać komentarza.