• Wpisów:200
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 23:51
  • Licznik odwiedzin:7 657 / 1691 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nie jestem kotem.
Ale chadzam własnymi ścieżkami
Nie jestem ptakiem
bo nie jestem wolny
Nie jestem osłem
ale jestem uparty
Więc kim jestem?




Prawdopodobnie tylko pieprzonym księciem
 

 
Jak dorosnę wyrosną mi skrzydła duże białe. Będe mógł latać. Ucieknę od tego niebezpiecznego świata.
Będę miał skrzydła
będę miał skrzydła
ALe boje się latać
 

 
Pewnego dnia nie będzie już dni.
Nie będzie kalendarza
nie będzie zegara
nie będzie czasu
co w tedy będzie?
Koniec.
 

 
Kiedy na niebie pojawiały się gwiazdy Allen zawsze wykradał się ze swojego pokoju, przechodząc niebezpieczną strefe dominacji matki i znów znajdując się w polu bezpieczeństwa. Pokoju Rose, zawsze współczuł siostrze choroby ale obydwoje mieli nadzieję. Zawsze. Wytrwale wierzyli że będzie lepiej. Allen zapukał lekko w drzwi, kiedy usłyszał cichy szept siostry, ochoczo wgramolił się do środka. - Rose ! patrz ile gwiazd!. Jego siostra uśmeichała się, wyłączała nocną lampkę i resztkami sił wychodziła z łóżka, - Wiesz co Allen? Wydaje mi się że gwiazdy to dusze dobrych ludzi. -Chłopca zawsze ciekawiły opowiadania siostry. - Którzy zasłużyli sobie by być gwiazdami, umieszczono ich tak pod postacią piękna!
- Ależ Rose to niedorzeczne- śmiał sie chłopak. - Czytasz za dużo książek. Rose zwykle nadymała policzki a potem wybuchała śmiechem. Tak bardzo kochał swoją siostrę. Wiedział że lubiła książki, dlatego kiedy tylko udało mu sie zarobić biegł do księgarni i kupywał jej książkę. Ona zawsze tak sie cieszyła. A jej szczęście było dla niego wszystkim.Jego siostra zawsze była w domu, naklejała mu plastry na poranione kończyny, opowaidała różne historie, śpiewała, i dużo czytała. Do czasu, Allen wrócił dziś później ze szkoły, przecisnął się przez drzwi w poszukiwaniu matki. Nie było jej to dobrze. Biegł szybko na górę wprost do pokoju siostry, zapukał. Nic, zapukał jeszcze raz. Tez nic, lekko uchylił drzwi jego siostra leżała na wpół przytomna na łóżku z ust kapała jej krew, wyglądała jak śpiąca królewna. Znów miała atak. Ale ten był poważny. Rose wylądowała w szpitalu. Zniknęła, to naruszyło jego harmonię, cierpiał. Nie było jej już. Niby była, ale nie przy nim. Czuł się samotnie. Odwiedzał ją zawsze, a ona się uśmiechała i go przepraszała. - Wybacz nie mogę już przy tobie być... - mówiła smutno, - Ale kiedy wyzdrowieje już zawsze będziemy razem. Żyła marzeniami, a on był gnojkiem bo nie miał odwagi stanąć twarz w twarz z rzeczywistością. Żyli tak żerując na nadzieji. Ale wkrótce okazała się ona zgubna.
Allen mając 16 lat otwarcie stwierdził. Nadzieja to suka . Daje tak dużo a zabiera jeszcze więcej. Łudził się że wszytko się ułoży. Gdyby był bardziej rozważny to nie potoczyło by się tak.
 

 
Jelita wypaliły się do końca, trutka dociera do serca umieram. To było by zbyt piękne by być prawdziwe. Otworzyłam oczy i z całych moich sił wierzgnęłam, dwóch silnych mężczyzn trzymało mnie za obolałe nogi, na brzuchu nie było śladu.ANi śladu jej wieczornych cierpień, to takie wkurzające, namęczyłam się na krzyczałam.... a i tak nic mi nie jest,,, cóż za marnotrastwo. Idiotyzm. Wierzgnęłam i wyostrzyłam kły.
-Spokojnie wilczku... - mężczyzna zaśmiał się grubiańsko i mocno przybił moją nogę do żelaznego stołu, drugi ruszył w ślad za nim , byłam cała unieruchomiona, Trzęsłam się, strach otulał mnie całą.Najpierw kobieta w białych rękawicach dotykała mnie po całym ciele, ochyda!
- Ma około 12 lat, wygląda na zdrową.- Kobieta zdjęła rękawiczkę i przez chwilę wpatrywała się we mnie.
- Taka śliczna ... czemu wylądowała tutaj, Biedulka.
Proszę uratuj mnie.
 

 
Cały ten świat nie ma sensu... wszystko jest takie ograniczone, nic nie ma sensu... -dziewczyna, ścisnęła mocniej w dłoni skrawek pluszowego materiału. zagryzła wargę i znów spróbowała wstać, rany otwarły się i zaczęły piec, dziewczyna wygięła się w pałąk i wydała stłumiony jęk. Jeszcze troszkę..... zerknęła na swoje ręce szwy pokryły się szkarłatną krwią, a zadrapania na niej piekły nie miłosiernie, w żołądku czuła pustkę i lekki ból. Do gardła podeszły jej wymiociny, cholera... cholera.. Ból wdzierał swe lodowate pazury coraz głębiej, krzyknęła i ciepła lepka porcja wymiocin wylądowała na podłodze, nie ma to jak idealne fioletowe wymiociny leżące tuż przy jej jedzeniu, która wyglądem nie wiele się różniła. Idealnie. Skuliła się z bólu, teraz odczuwała , czuła wyraziście jak brzuch zaczyna pulsować. Przez chwile było to irytujące ale kiedy poczuła uczucie jakby ktoś wyżerał jej jelita zaczęła krzyczeć, darła się nie miłośiernie, jak żałosny skomlejący wilk. Zbierając resztki sił uczepiła się metalowych krat. Chłodny metal koił opuchniętą twarz , zaskomlała i znów poczuła silną falę bólu, kiedy tylko skierowała wzrok na dół zamarła, jej brzuch był jedna wielką otwartą spaloną ranę, jelito było doszczętnie zniszczone. - RATUNKU!. POMOCY!! PROSZĘ!! KTO KOLWIEK !! PROSZE.... Nie wiedziała że to dopiero początek. Że nikt nie przyjdzie.
 

 
Nawet jeśli nikt nie słucha.
To i ja tak bedę śpiewać.
 

 
Jeśli inność to choroba.
To wy wszyscy jesteście chorzy.
 

 
Lubił patrzeć jak jego matka odbywa te wszystkie przedstawienia. Śmiał sie że gra w teatrze, i odgrywa "role" Raz złej matki, raz dobrej, raz zupełnie innej.I on też starał się grać w tym przedstawieniu, odgrywając swoją role najlepiej jak umiał. Nabrał powietrza do płuc i wypuścił je nie chętnie. - Mamoo? - ślamazarnie zszedł ze schodów, kiedy tylko dotknął stopą dywanu ona już była. Pochwyciła go w swoje chude ramiona i zaczęła szlochać. - Czemu nie mówiłeś że wychodzisz? Mama się martwiła. Kobieta miała łamliwy głos, pachniała lekami, straszny odór, - Nigdzie nie wychodziłem mamusiu. - Powiedział chłopczyk unosząc główkę. - Ah tak? Więc musisz być głodny?. Kobieta radośnie chwyciła go za rękę, jej kościste palce wbijały się w kostkę. - Szybciej, szybciej- Przez moment widział jej twarz. Bladą, smukłą, z zapadniętymi policzkami, o wyraźnych rysach , gdyby nie to że była zaniedbana była by bez wątpienia piękna. Jej pełne usta, były mocno poobgryzane prawie do krwi, palce o idealnie kształtnych paznokciach były suche , nos miała mały i zgrabny, a oczy najpiękniejsze koloru migdału, raczej były by najpiękniejsze gdyby nie mały szczegół, duże wory pod oczami, i mocno przekrwione białka. Włosy przysłaniały jej twarz, były jak maska długie czarne w wiecznym nie ładzie. Usadowiwszy się wygodnie na dość solidnym krześle, obserwował ją, jak jej palce zręcznie kroją warzywa, jak z wielkim spokojem wyczarowuje cuda w kuchni, było by prawie pięknie. - A gdzie tata ? I Rose? Przecież za chwilę będzie obiad. Kobieta oburzyła się i skrzyżowała ręce na piersiach. - Mamo Rose jest u siebie. Mamuś ona nie może tu przyjść. Jego siostra Rosaline, nad podziw cudowna dziewczyna, długie jasne włosy zwykle związywała czerwoną wstążką, jej skóra była jasna i delikatna, krucha jak porcelanowa laleczka. Oczy miała po mamie migdałowe, obsiane gęstymi czarnymi rzęsami, był to niespotykany kolor. Wręcz dziwny. Była zawsze chuda ale wysportowana, Radosna, siedziała u siebie w pokoju zawsze otoczona książkami. Rosaline była chora, bardzo chora, jej małe ciało było powoli wyniszczane ale ona nadal się śmiała. Miała nadzieję. - Jak to nie przyjdzie? Zawołaj ją !. Kobieta tupnęła nogą. - Mamo Rose jest chora. Nie pamiętasz? - Kobieta upuściła łyżkę i zaniosła sie łzami. -Jak to jest chora? Lamentowała. - To nie możliwe!! Upadła na kolana i ukryła twarz w dłoniach. - Moja mała córeczka. Chłopiec uklękł przy mamie. - Będzie dobrze mamo. Nie bój się. Kobieta oddychała ciężko, dźwignęła się na równe nogi jakby scena ta nie miała nigdy miejsca zajęła się gotowaniem, pewnie jutro znów zapomni. Białe talerze stukały przy obrusie , kobieta spojrzała na zegarek. - A gdzie tata? - Allen wsadził łyżkę do ust , tata odszedł , nie umiał już wytrzymać i odszedł. Minęła minuta kiedy odważył się odezwać. - Mamuś... tata już nie przyjdzie.
- Znów został dłużej w pracy ?
- Nie mamo. Tata już nigdy nie wróci. Nie pamiętasz? - chłopczyk kończył pośpiecznie swoje danie. Wiedział że za chwilę musi uciekać. - Kłamiesz ! - kobieta chwyciła nóż leżący na stole, mienił się złowrogo.
- Przepraszam mamo. - Uciekł szybko jakby ptak wypuszczony do lotu , rzucił się na złotą klamkę szybko, byle szybko, wpadł do środka i rzucił sie prosto na siostrę.
- Mama znów sie denerwuje? - Zapytała cicho, chłopak tylko kiwnął głową. Dziewczyna szczelnie okryła go kocem.
Siostra- Bezpieczeństwo. To też pamiętał.
 

 
Mamusiu? - Chłopak wychylił głowę zza drzwi, usłyszał trzask łamanego szkła , jego ucho wychwyciło moment kiedy uderzało o ziemię i roztrzaskiwało się w drobny mak. Jego bosa stopa lekko dotknęła niebezpiecznego pola dominacji jego matki, nogi same niosły go w stronę niebezpieczeństwa, był tylko naiwnym dzieckiem. Które nie wiedziało jeszcze nic, kompletnie nic. Nie docierało do niego co się działo z jego matką. - Mamuś? - powtórzył powoli kierując się w dół, jakby schodził w stronę piekła, coraz szybciej wyglądał tak nieuchwytnie. Chłopczyk zszedł na dół, jego matka siedziała na ziemi. Jej długie czarne włosy niedbale opadały na twarz, biały golf osłaniał ramiona i mały biust, kobieta była chuda, jak by zaraz miała się rozpaść, długa czarna spódnica była nie uprasowana i pomięta, z ręki spływało prawdziwe może krwi, wazon leżał rozbity na ziemi woda pokrywała białe szkło, jakby jezioro z łódkami. - Mamusiu nie leż na podłodze- chłopczyk podbiegł do matki i zaczął szturchać ją po ramieniu, - Mamooo!! - jego matka zawsze taka była zapamiętał ją albo odwróconą albo na wpół przytomną, kiedy za mocno ją popchnął kobieta upadła na ziemie z ciężkim łomotem długi czarne włosy rozpadły sie na ziemi jak pajęczyna. Chłopczyk wzruszył ramionami i uciekł na górę. - Wracaj tu gówniarzu! - kobieta momentalnie ożyła, a raczej ONA, Allen bo tak miał na imię już wiedział, biegł do góry szybko adrenalina i nagła zmiana zachowania matki dało mu radość i pewną odskocznię, wbiegł do pokoju i wszedł do szafy, ciepła szafa pachniała drewnem i cynamonem, bezpieczne miejsce, urojone bezpieczeństwo. Kobieta tlukła się po jego pokoju klnąc na cały głos, chłopiec zachihotał tu go nie znajdzie. To jego dom i kryjówka. Jego miejsce ucieczki jego świat. Szafa- bezpieczeństwo to zapamietał.



Prawdopodobnie będę to konntynuować. Takie małe wygłupne opowaidanko
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
"- Mamusia nie jest zła. - duże niebieskie oczy świeciły od blasku lamp, blady policzek pokryty czerwonymi rysami idealnie komponował się ze skórą. Lecz został zasłonięty miękkim plastrem. By zostać zatuszowany. - Tylko mamusia bardzo się boi i dlatego się broni. Małe dziecko przestąpiło z nóżki na nóżkę. - Czego sie boi? Ludzi oczy wiście - uniosła podbródek jakby zrażona tak nie inteligentnym pytaniem. - Boi się ludzi i samej siebie. Mama się zgubiła. I trzeba tylko pomóc jej wyjść"
 

 
"- Żeby kochać nie potrzebuję powodu. Otuliła szczelniej twarz szalikiem, zamknęła oczy i przez dłuższą chwilę stała tak bez ruchu jak zastygły anioł gotów do lotu.
- Nie muszę być pewna. Wiem że cie kocham. I tyle. Jej długie ciemne włosy przysłoniły skrawek bladej skór, wyciągnęła dłoń i złapała go za rękę, Jej chude małe palce dawały tel ciepła. - Dobrze? - zapytała."
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Chodźmy pouudawać koty.
Chodźmy własnymi ścieżkami
 

 
Ha! Nie chcę odpowiadać na banalne pytania bo sa zbyt banalne by na nie odpowiadać
 

 
Są rzeczy na które po prostu nie udzielę komentarza
 

 
Jeśli cie wkurzam to się niezmiernie cieszę że mogę wywołać u ciebie złość bez żadnego wysiłku.
 

 
Czy żeby być idiotą potrzebuję specjalnego pozwolenia?
 

 
Kiedy jesteś wolna, to jesteś szczęśliwa.
Kiedy jesteś inna, to jesteś wyjątkowa
Kiedy jesteś sobą, to jesteś odważna
 

 
No cóż lepiej być tym niektórym, niż być tym każdym
 

 
Jestem miła kiedy trzeba!
Czyli zawsze.
 

 
Cii. Zamknij oczy. I co widzisz ? Nic? A teraz zamknij oczy i otwórz serce. Co widzisz?
 

 
Nie jestem nie śmiała.
Tylko ostrożna.
Nie jestem głupia.
Tylko inteligentna dla tych który rozumieją
Nie płaczę
Tylko w moim oku jest powódź.
Nie kocham
Tylko przeżywam nieregularne bicie serca
 

 
Czerwone róże zawsze kłamią
Białe nie mówią całej prawdy
Niebieskie i żółte są sztuczne i nie mówią nic.
A czarne mówią zawsze prawdę ale i tak ich nikt nie słucha
 

 
W każdej bajce jest choć jedno złe zakończenie.
 

 
Cóż to boli. Ale gdyby nie bolało tak jak boli teraz to raczej bolało by jeszcze bardziej.
 

 
Jeśli coś ma boleć to boleć będzie.
Jeśli coś ma się zbić to się zbije.
Jeśli ktoś ma odejsć to odejdzie.
Bez względu na nasze starania
 

 
Niebo jest niebieskie. A słońce żółte. A może tak naprawdę to niebo jest żółte a słońce niebieskie.
 

 
Wyznaje zasadę " niczego nie planuj tylko ruszaj w drogę". Więc nigdy nic nie planuje , kiedy chce coś zrobić to to robię , wiem że postępuje trochę lekko myślnie , ale tak żyje i tak łatwiej mi się odnaleźć
 

 
Klucze lubią zmieniać miejsce, więc to nie moja wina że je zgubiłam. Jeśli nie wiesz nawet tego do nie wiesz nic pożytecznego
 

 
Na świecie jest za dużo idiotów żeby przejmować sie każdym z osobna.
 

 
Kiedy otworzysz książke nie koniecznie musisz ją czytać normalnie. Możesz przeczytać ją na odwrót. Tak będzie zabawniej
 

 
Rób wszystko na odwrót.
Bądź inna.
Myśl i n a c z e j
Mów i n a c z e j
A teraz bądź inna albo znikaj